Zakaz handlu – PiS niszczy Polskę

Czy Premier Morawiecki jest ekonomicznym analfabetą czy robi to celowo?

O zakazie handlu w niedziele pisałem, niezwykle krytycznie tu:

https://pmkosmeda.pl/czy-narodowi-socjalisci-z-pis-zarzna-polske

Nie będę powtarzać argumentów, ale lektura ustawy prowadziła do wniosku, że jej konsekwencją będzie upadek małych sklepów i niszczenie polskiej gospodarki, a względne zwiększenie udziału w rynku dużych sieci spożywczych, utrata pracy i dorobku przez małych polskich przedsiębiorców.

Według danych Związku Przedsiębiorców i Pracodawców  do tej pory zbankrutowało ok. 16 tys. małych sklepów. Firma Euromonitor International ocenia, że w 2019 roku z rynku może zniknąć 5,2 tys. małych sklepów. Przybędzie natomiast tych dużych i supermarketów – o blisko 2 tys (https://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/prezes-zpp-ustawa-o-zakazie-handlu-w-niedziele-powinna,2602031,4199)

Powtarzanie kolejny raz słów Kisiela : „to nie kryzys, to rezultat”, biadolenie nad sytuacją niewiele wnosi, raczej skłania do wniosku, że jakakolwiek pisanina to głos wołającego na puszczy. I oczywiście – tego bloga nikt z decydentów nie czyta, ale przecież krytyki wobec ustawy było wiele w różnych miejscach.

Pytanie, które nie daje spokoju jest inne. Skoro skrajnie negatywne dla polskiej gospodarki skutki wprowadzenia ustawy widziałem ja kilka lat temu, gdy jeszcze nie weszła w życie (vide moje artykuły na portalu Radia Wnet), a nie jestem ekonomistą, to nie sposób uciec od zadania pytania: czy Premier Morawiecki nie rozumiał co robi? Jeśli tak, to znaczy, że jest ekonomicznym ignorantem, analfabetą i nie powinien piastować funcji, którą mu powierzono.

Jeśli natomiast wiedział co czyni i zrobił to świadomie, to nie sposób zadać pytania: w jakim celu i w czyim interesie to zrobił? Na pewno nie w interesie Polski i Polaków, czy w ogóle kogokolwiek zamieszkującego Polskę.

A w takim razie.. „kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przemocą […] doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym albo do zaprzestania działalności gospodarczej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.” (art. 282 kk).

Piotr Michał Kosmęda

Zakaz handlu w niedzielę a sprzedaż rzepaku

Regulacja goni regulację, a gospodarka cierpi – to nie kryzys, to rezultat

Krytykę ustawy zakazującej handlu w niedziele zawarłem tu:

https://pmkosmeda.pl/czy-narodowi-socjalisci-z-pis-zarzna-polske/

Okazuje się, że regulacja ma skutki, jakich trudno się było spodziewać, np. ma wpływ na zbiory rzepaku w Polsce, gdyż wyłącza możliwość jego skupu. Ustawa zawiera bowiem wyłączenia dotyczące rolnictwa, ale ktoś zapomniał w kazuistycznym gąszczu przepisów o wyłączeniu wprost, dotyczącym rzepaku i jego producentów, których w Polsce jest ok. 100.000.

Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju skierowało wniosek do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i innych ministrów, o nowelizację wadliwych przepisów. Dyrektor Stowarzyszenia Pan Adam Stępień zwraca uwagę, że „ktoś nie dysponował wystarczającą wiedzą w zakresie produkcji rolnej i uważał, że w naszym kraju produkuje się tylko zboże i owoce. Ustawodawca nie przewidział, że polscy rolnicy zajmują się też rzepakiem, a mówimy tutaj o jednej z najbardziej spopularyzowanych produkcji rolnych w Polsce, która zajmuje ponad 900 tys. hektarów. Oprócz zbóż, nie ma drugiej rośliny, która zajmuje taką powierzchnię upraw”.

Por.

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/kolejny-absurd-zakazu-handlu-w-niedziele,194,0,2409410.html

Ustawa zapewne zostanie zmieniona. Problem jednak w czym innym. Polski system prawny jest przeładowany kazuistycznymi przepisami, regulującymi kolejne obszary ludzkiej aktywności. Nieuchronne jest w tej sytuacji, że ustawy nakładają się na siebie, wzajemnie wykluczają, powodują trudności interpretacyjne.  Urzędnicy, prawnicy, przedsiębiorcy, zamiast zajmować się produktywną działalnością , zmuszeni są do permanentnej weryfikacji, czy prowadzona działalność gospodarcza nie narusza jakichś norm. Tracony jest czas, pieniądze, ludzka aktywność.

Nie zmieni się to tak długo, jak długo dominującą, przewodnią myślą ustawodawcy będzie chęć uregulowania wszystkiego w szczegółach.

Potrzebny jest zdecydowany krok w kierunku Wolności. Dobra, lepsza czy najlepsza zmiana, oparta na błędnych założeniach nie pomoże. Będze wciągać Polskę w bagno, które niszczy Europę – biurokratyczny horror starzejącego się, bojącego się aktywności społeczeństwa.

A zegar światowy przyspiesza.

Tak. Wiem. Kolejny głos wołającego na puszczy.

Piotr Michał Kosmęda