Imperium Germańskie Kontratakuje

Niemcy nauczą Europę wolności – czas na Polexit?

Parlament Europejski przegłosował 17.01.2019 swoje stanowisko związane z propozycją powiązania dostępu do funduszy europejskich ze stanem „praworządności” w danym państwie. Projekt zakłada dalece arbitralną ocenę stanu rządów w danej prowincji Eurolandu. W praktyce Komisja będzie zupełnie dowolnie mogła stosować wskazane sankcje.

Patrząc okiem prawnika – jest to wyraz skrajnej pogardy dla prawa w rozumieniu poszanowania dla klasycznych, rzymskich zasad jasności, przejrzystości, o czym z powagą uczono mnie na pierwszym roku studiów. Tego typu prawo („lewo”?) to raczej hołd faszystowsko-komunistycznej zasadzie „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”, gdzie prawo służy jako element dekoracji,  by mord przystroić listkem figowym kary śmierci, kradzież nazwać wywłaszczeniem, a niewolę – odosobnieniem. Orwell w pełnej krasie.

Oficjalny europrzekaz opiera się na założeniu, że „szacunek dla naszych wspólnych wartości jest filarem, na którym zbudowaliśmy projekt europejski, żaden rząd nie może naruszać tych wartości bez ponoszenia konsekwencji.”- twierdzi hiszpańska socjalistyczna europosłanka Eider Gardiazabal Rubial.

Nie warto specjalnie pochylać się nad tego typu wypowiedziami, może poza konstatacją, że tzw. „wartości europejskie” w rozumieniu  eurokraktów to wartości stricte komunistyczne, bazujące na kulturowym marksizmie, będące zaprzeczeniem tego, na czym Europa została zbudowana, czyli klasycznej triady greckiej filozofii, rzymskiego prawa i chrześcijaństwa.

Vide doskonała książka D.Rozwadowskiego „Marksizm kulturowy”

http://multibook.pl/pl/p/Dariusz-Rozwadowski-Marksizm-kulturowy.-50-lat-walki-z-cywilizacja-Zachodu/9484

„Wartości europejskie” to, moim zdaniem idee, które w praktyce muszą Europę zniszczyć, doprowadzą do zawładnięcia Europą przez muzułmanów, którzy stanowią cywilizjację żywotną i przywiązaną do swych zasad, w przeciwieństwie do „uwiądu staruszki” Europy.

Oczywiście nie należy przejmować się sztafażem i wypowiedziami eurokraktów, a poszukać prawdziwych przyczyn. Wydaje się, że krok ten, patrząc długoterminowo, jest elementem konsekwentnej niemieckiej polityki podporządkowywania sobie Mitteleuropy, do czego wszak powołana została Unia Europejska. W perspektywie średnioterminowej, ale istotnej, wobec zmiany ładu światowego i trwającej wojny amerykańsko-chińskiej, jest to element walki niemiecko-amerykańskiej. Warto zwrócić uwagę na wywiad ambasadora USA w Niemczech Richarda Grenella, który ostrzegł niemieckie firmy zaangażowane w projekt Nord Stream 2 przed sankcjami ze strony Waszyngtonu- jest to wyraźny sygnał amerykańskiego sprzeciwu wobec niemiecko-rosyjskiego zbliżenia.

Międzynarodowa układanka jest skomplikowana, a gra w nowym światowym rozdaniu trwa. Z punktu widzenia Polski zdarzenia te należy traktować jako element negocjacji amerykańsko-rosyjsko-niemieckich o panowanie nad obszarem między Bugiem a Odrą, który jest kluczowy dla panowania nad światową wyspą euroazjatycką, będąc, z punktu widzenia amerykańskiego, strefą wejściową do Heartlandu , a z punktu widzenia Rosji , jedną z bram , przez jaką państwa rimlandowe mogą Rosję zaatakować. W Ameryce wciąż żywe są teorie Mackindera i Spykmana, przywrócone w Polsce do publicznej debaty przez Jacka Bartosiaka.

Polska już w tej chwili jest zmuszana do zajmowania określonego stanowiska, zresztą nie jedyna – warto przypomnieć casus nacisków amerykańskich na Australię i torpedowanie przez Waszyngton jej zbliżenia z Pekinem. Dobrze byłoby, aby polska podmiotowość okrzepła na tyle, abyśmy musieli i mieli możliwość wybierać między ładem waszyngtońskim, niemieckim buciorem przy twarzy czy sowieckim naganem przy potylicy. Może zatem pogłoski o Polexicie to nie tylko pogłoski.. Dobrze by było, byśmy uzyskali choć cień samodzielności, bo choć każde z powyższych oznacza jakiś rodzaj zależności, to trzeba tutaj pochwalić rządzący PiS, że wybór wolności a’la Ameryka jest lepszy niż alternatywy braci zza Odry czy ze wschodu. Gorzej dla Polski, jeśli wyboru mieć nie będziemy, a jak worek ziemniaków przerzucą nas ze strefy amerykańskiej do germańskiej lub sowieckiej, w zamian za jakiś deal na Pacyfiku…

 

 

Piotr Michał Kosmęda