Czy jest alternatywa dla judeofilskiej polityki PiS?

Dorośnijmy: trzeba kłamać, oszukiwać, ćwiczyć się w cynizmie

 

Wiele szumu i emocji wywołała wczorajsza wypowiedź sekretarza stanu Mike’a Pompeo, który właśnie potwierdził, że Act 447 to nie żarty i Ameryka, jako bodyguard organizacji żydowskich i Izraela zamierza dokonać wymuszenia rozbójniczego na Polsce i Polakach. Jak bowiem inaczej odczytywać słowa:”I urge my Polish colleagues to move forward with comprehensive private property restitution legislation for those who lost property during the Holocaust era.”?

Odrzućmy emocje. Możemy irytować się, że Pompeo w przeddzień rocznicy powstania AK, wskazuje nam za wzór komunistę, żydowskiego “bojowca” Blaichmana, który na rękach ma krew AK-owców. Możemy. I co ? Co nam to przyniesie?

Dorośnijmy. Patrzmy chłodno. Jak, moim zdaniem, wygląda sytuacja?

1.Polska, chcąc pozostać w obozie proamerykańskim , musi zapłacić haracz prawdziwemu władcy Waszyngtonu (licentia poetica Pat Buchanan). I przyjmijmy to wreszcie do wiadomości.

O Act 447 pisałem od strony prawnej tu:

https://pmkosmeda.pl/akt-447-just-proba-prawnej-analizy 

A o politycznych jego skutkach tu:

Act 447 JUST – casting na zarządcę Polin?

2. Aktualnie trwająca konferencja jest oczywistym elementem żydowskiej polityki, Polska jest tutaj tylko wygodnym instrumentem, listkiem figowym wykorzystywanym do zakrycia brutalnej siły. Jest to zresztą oficjalnie deklarowane przez faktycznego gospodarza konferencji Benjamina Netanjahu, który stwierdził, że kraje uczestniczące w konferencji skupią się na “najważniejszym problemie dla naszego bezpieczeństwa, czyli na Iranie“.

3. Można krytykować PiS za serwilistyczną politykę, można utyskiwać, że nie jesteśmy niezależni. Można, tylko cóż to daje? Przyjmijmy rzeczywistość taką, jaka jest i działajmy w ramach istniejących ograniczeń, tak, jak choćby robił to najlepszy, moim zdaniem, Premier Rzeczpospolitej wszechczasów, zmarły niedawno, śp. Jan Olszewski. Polska nie jest niepodległa, niezależna. Jest na to, dziś, za słaba. Przywołując koncepcje Immanuela Wallersteina, mamy charakter peryferyjny lub, w najlepszym przypadku półperyferyjny. Mamy szansę nabrać cech rdzenia dla obszaru Międzymorza, ale to wymaga, przede wszystkim jednego – pieniędzy.

Dlatego tak krytycznie oceniam lewicowy rząd PiS , który hołduje  niszczącym Polskę ideom socjalizmu w gospodarce.

Wracając do polityki międzynarodowej i spadającej na PiS krytyki.

Jakie są alternatywy?

4. Wracając do Wallersteina: wydaje się, że z punktu widzenia Polski można by wskazać na trzy obszary rdzeniowe: Rosja, Imperium Germańskie zwane dla niepoznaki Unią Europejską, USA. Przyjrzyjmy się im.

5.Rosja.

Zgadzam się z tezą dr Jacka Bartosiaka, którą obszernie opisuje w książce „Rzeczpospolita.Między lądem a morzem”, że na obszarze Międzymorza historycznie mamy do czynienia z walką na śmierć i życie między Polską a Rosją. I inaczej nie będzie. Nie może być zgody między dwoma samcami alfa. Jeden musi się poddać lub zginąć.

Stosunek Rosji i Rosjan do Polski doskonale anlizuje prof. Andrzej Nowak, m. in. w książce „Uległość czy niepodległość”. Teza autora, poparta wieloma przykładami, jest jasna: Rosja nigdy nie pogodzi się z niezależnoscią Polski. Nigdy. I kropka.

Moim zdaniem, więcej o rosyjskiej duszy i ich stosunku do Polski, więcej niż jakiekolwiek analizy wypowiedzi rosyjskich polityków, powie znajomość i zrozumienie dwóch wierszy Puszkina „Oszczercom Rosji” i „Rocznica Borodina”.

https://obserwatorpolityczny.pl/?p=21393

https://ru.wikisource.org/wiki/Бородинская_годовщина_(Пушкин)

Czy możemy być zatem obszarem półperyfierii Rosji? Możemy, ale jest to jednokierunkowa droga, w ramach której nie ma szans na niezależność. Moim zdaniem nie jest to alternatywa.

6. Niemcy.

Czy możemy zdecydować się na podległość Berlinowi, jak twierdził jeden niemiecki entuzjasta, którego kariera wydaje się zawierać niejasne powiązania z agentami Stasi i BND, a który deklarował,że polskość to nienormalność?

Możemy. Zamiast nagana przy potylicy czeka nas pasiak w fabryce i rola prostego robotnika na rzecz niemieckiego Uebermenscha. Próbkę tego raju doświadczaliśmy w historii najnowszej w latach 90-tych XX wieku, gdy rząd w Warszawie pozwolił na wykupienie za grosze polskiego przemysłu, głównie na rzecz firm niemieckich.

Wydaje się, że wobec relatywnej słabości Niemiec, które są na tyle silne, by przewodzić Unii Europejskiej, lecz nie na tyle, by ją zdominować, tę alternatywę warto rozpatrywać, choć moim zdaniem nieuchronna rola gospodarczego poddostawcy nigdy nie pozwoli nam naprawdę rozwinąć się w tym układzie.

Wydaje się, że orientacja proniemiecka, oczywiście nie w wersji proponowanej przez Panów Tuska, Lewandowskiego czy Sikorskiego, zawiera w sobie pewien pierwiastek szans na rozwój Polski. Rozwój gospodarczy,ograniczony, ale może wystarczający i czekanie na bardzo prawdopodobny rozpad Niemiec pod wpływem wewnętrznych problemów etnicznych.

7. USA

W porównaniu z rosyjskim naganem i niemieckim buciorem, sojusz z USA ma szanse powodzenia. USA jest daleko, ale ma ważne interesy w  Europie i obszaru Międzymorza zupełnie odpuścić nie może. Wydaje się, że w zamian za amerykański parasol i kilkusetmiliardowy haracz na rzecz organizacji żydowskich, istnieje przestrzeń do rozwoju gospodarczego Polski. USA, inaczej niż Niemcy w ramach koncepcji Mitteleuropy, czy Rosja, ogarnięta imperialnym imperatywem, nie potrzebują Polski w sensie gospodarczym (możemy być odbiorcą gazu i broni, ale nie jest to kluczowe). Polska mogłaby więc – płacąc za „ochronę” rozwijać gospodarkę, wzmacniać się finansowo … i czekać. Delikatnie balansować.

Nie możemy tego robić, wbrew temu, co się podnosi , jak Orban. Orban za Karpatami nie boi się Rosji. My powinnismy. Nie możemy tego robić jak Erdogan. Turcja geopolitycznie ma dużo  więcej swobody i może flirtować z Rosją i ścierać się USA.

Polska, w zbliżającej się, czy raczej trwacjącej wojnie amerykańsko- chińskiej iwobec przetasowania w światowej polityce, musi wybrać. Moim  zdaniem, trzeba zachować się wreszcie rozsądnie, jak Miklos Horthy w latach 30-tych i 40-tych XX wieku – grać z Amerykanami, ale gdy podwinie się im noga, natychmiast zmienić front. Honor, wbrew temu, co mówił jeden polski zbrodniarz , który w w roku 1939 posłał Polaków na rzeź, by bronić guzika, nie ma żadnej wartości w polityce międzynarodowej, walutą jest siłą.

Jestem zdania, że PiS prowadzi politykę międzynarodową rozsądną. Nie wydaje się, by istniała realna alternatywa co do generalnego kierunku tej polityki. Może niezbyt zręcznie, nie dość cynicznie, nieco dziecinnie, ale , moim zdaniem, zmierza ona właśnie w dobrym kierunku. Oczekiwałbym więcej współpracy z Białorusią, Szwecją i Turcją, z którymi możemy tworzyć realna alternatywę wobec USA. Oczekwiałbym, by w zmieniającej się sytuacji raczej udawać obłąkanego jak legendarny cesarz Jizi (Qizi) lub Hamlet, uśmiechać się, ostrząc za plecami nóż i gromadząc dukaty w skarbcu. Udawać, po to, by w chwili kolejnego przetasowania, biorąc wzór bardziej z Dmowskiego i Deng Xiaopinga (Dokrtyna 24 znaków) niż Piłsudskiego, w odpowiedniej chwili ogłosić swe cele.

Trudne. Ale od tego są Wodzowie, by potrafili.

Piotr Michał Kosmęda

Kto był oprawcą, kto był ofiarą?

Krótka analiza słów premiera Netanjahu czyli o potędze semantyki

O sprawie nowelizacji ustawy o IPN, usuwającej penalizację czynów polegających na obwinianiu Polaków lub polskiego narodu za niepopełnione zbrodnie pisałem tu:

https://pmkosmeda.pl/nowelizacja-ustawy-o-ipn-pis-przegralo-casting-na-zarzadce-polin/

Nie powtarzając, lecz podtrzymując wymienione tam tezy, warto zwrócić uwagę na Słowa.

Słowa wypowiedziane (zgodnie z dostępnym polskim tłumaczeniem) przez Premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Dwa momenty – jak przemawia wielki Wódz, dokładnie wiedząc, co chce powiedzieć i do czego to służy.

1. Premier Netanjahu powiedział, że “odrzucamy działania, których celem jest obwinianie Polski bądź polskiego narodu jako całości za okrucieństwa popełnione przez nazistów i kolaborantów różnych narodowości”. Okrucieństw nie dokonywali zatem Niemcy, ale znów – tajemniczy „naziści”. Gdyby Hitler et consortes usłyszeli , że są nazistami, to byliby mocno zdziwieni. Nazistów nie było w trakcie II wojny światowej. Zostali wymyśleni później. Jeśli już, to mówmy ściśle: narodowi socjaliści. Ale jak tu mówić „socjaliści” (choćby i narodowi, w przeciwieństwie do sowieckich socjalistów międzynarodowych), skoro tow. Stalin zatwierdził do wierzenia – i jak widać skutecznie – że Hitler i reszta to nie żadni socjaliści, tylko „skrajna prawica”…

No i ci “kolaboranci” – piękna furtka, by “nie obwniać Polski lub narodu polskiego jako całości”, ale skutecznie wykorzystywać te same instrumenty, które wykorzystywane były dotychczas. Zmienia się tylko etykietka. Pejcz zostaje pejczem nawet , gdy nazwie się go pędzelkiem do makijażu.

2. Drugi wyjątek z przemówienia Premiera Netanjahu, który potępił: „każdy przypadek okrucieństwa dokonany na Żydach przez Polaków w czasie II wojny światowej.” Jeśli polsko – żydowski dialog ma być oparty na prawdzie (tak, naiwność :-)) – to należało a) nazwać po imieniu oprawców, tj niemieckich narodowych socjalistów b) potępić przypadki okrucieństwa, czy raczej zbrodnie dokonywane przez Żydów na Żydach, przez Żydów na Polakach oraz przez Polaków na Żydach. W takiej kolejności.

Aby nie być gołosłownym i opierać się na słowach gojów, wypada zacytować świadka, żydowskiego poetę Icchaka Kacenelsona, który pisał tak:

„I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!

Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli
.

[…]

Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!

A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!

 Por. 

 http://niezwykle.com/icchak-kacnelson-i-poemat-o-bolu-moj/

Żródeł, gdzie można dowiedzieć się jak było naprawdę – jest mnóstwo. Prawda ta nie jest na rękę Izraelowi, który realizuje konsekwentnie swoją politykę, wykorzystując te elementy historii, które do tworzenia tej polityki pasują.

Premier Netanjahu wie co robi. Należy mu się podziw i szacunek. Bezwzględnie i świadomie walczy o interesy swojego narodu.  Zazdrośćmy Żydom, że mają takiego Wodza.

Piotr Michał Kosmęda