Prosta spółka akcyjna – bolid F1 dla kursantów prawa jazdy?

Innowacyjność wymaga wolności

Rząd Premiera Morawieckiego nie ustaje w wysiłkach w celu pobudzenia innowacyjności. Zaklęcia o pomocy dla start-up’ów, jak mantra powtarzane są przez biurokratów, którzy każdego dnia trudzą się, jak by tu umilić życie kreatywnym Polakom. Efekt jest taki jak zawsze, gdy urzędnik bierze się za coś, czego nie powinien dotykać.

Przykładem takiego myślenia jest, moim zdaniem,  projekt o „prostej spółce akcyjnej”, który ma trafić niedługo do konsultacji (tak: Mariusz Haładyj, wiceminister przedsiębiorczości i technologii, vide:

http://www.twoja-firma.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/haladyj-niedlugo-do-konsultacji-trafi-projekt-o-prostej-spolce-akcyjnej?_ga=2.196698476.1969087407.1527499718-2071458171.1526973827

Według Pana Ministra prosta spółka akcyjna mogłaby zostać założona z kapitałem początkowym 1 zł, akcje można byłoby objąć nie tylko za pieniądze czy inne aktywa, ale „również za to, co często stanowi prawdziwą wartość startupu, czyli właśnie za pracę lub know-how”.

Oczywiście z całościową oceną projektu należy wstrzymać się do chwili przedstawienia jego finalnej propozycji. Wydaje się jednak, że każdy prawnik, mający choćby niewielkie doświadczenie w obsłudze rynku korporacyjnego, musi już teraz zadać sobie pytanie: po co? Po co kolejna spółka? Czy istniejące w ksh typy spółek: jawna, komandytowa, komandytowo-akcyjna, partnerska, z ograniczną odpowiedzialnością  i akcyjna to za mało?

Wedle mej wiedzy tego typu spółki , będące hybrydą pomiędzy SA a sp. z o.o. nie są powszechne na świecie. Ponadto akt prawny, którym regulacja ma być wprowadzona zawiera 121 artykułów, czyli jest kolejnym małym kodeksem z zakresu prawa handlowego. Ponadto sam pomysł, aby modyfikować przepisy najbardziej skomplikowanej spółki – akcyjnej, w celu pomocy start-up’om zawiera chyba jakieś fundamentalne niezrozumienie. Równie dobrze można by wszcząć prace nad przeróbką bolidu Formuły 1, by w jego zmodyfikowanej wersji uczyć kursantów na prawo jazdy.

Jeśli rzeczywiście istnieje potrzeba uproszczenia działalności niektórych spółek, po to, by z mniejszym formalizmem mogły być wykorzystane przez początkujących przedsiębiorców, to należałoby zmodyfikować przepisy dotyczące spółki z o.o., a przede wszystkim usprawnić działanie ogromnie uciążliwego i niewydolnego tworu, jakim jest Krajowy Rejestr Sądowy.

O tym, że u podwalin aktywności Ministerstwa leży przekonanie o sprawczej mocy administracji – chyba nie warto nawet się pochylać. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że likwidacja Ministerstwa Przedsiębiorczości, obniżenie podatków choćby o kwotę obecnie wydatkowaną na utrzymanie tego szkodliwego biurokratycznego tworu, przyniosłoby większy wzrost innowacyjności, niż efekty rzucania kolejnych kłód pod nogi, jakie serwuje Premier Morawiecki и его команда przedsiębiorcom.

Innowacyjność pojawia się tam, gdzie jest wolność.

Piotr Michał Kosmęda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *