Jeszcze o drukarzu z Łodzi – chłodnym okiem prawnika

Jak ideologia zwycięża z prawem

O sprawie co najmniej kontrowersyjnego, moim zdaniem, wyroku Sądu Najwyższego, dotyczącego drukarza z Łodzi, który odmówił usługi na rzecz organizacji LGBT pisałem tu:

Co łączy Sąd Najwyższy, totalniaków i organizacje LGBT?

Odkładając na bok emocje, których w sprawie – co oczywiste – jest wiele, nie oglądając się na wątek ideologiczny, spójrzmy na sytuację od strony stricte prawnej, na tyle , na ile dostępne są dane dotyczące stanu faktycznego.

1. Drukarz odmówił klientowi świadczenia usługi czy też wykonania dzieła w postaci plakatu.

2.Sąd uznał, że na podstawie przepisu art. 138 kodeksu wykroczeń istnieje podstawa do ukarania drukarza, który odmawia świadczenia.

3. Zgodnie z przywołanym przepisem art. 138 „ Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny. „ Kluczowe słowa tej normy to „do którego jest obowiązany”. Podstawą penalizacji czynu jest zatem istnienie zobowiązania do wykonania świadczenia. Pomińmy w tej chwili czy taki przepis z polskiego porządku prawnego nie powinien zostać usunięty. Wydaje się, że ochrona klienta powinna pozostać w gestii prawa cywilnego

4. Z charakteru czynności domyślać się można, że umowa, którą miał zawrzeć, ale nie zawarł drukarz z klientem, miała być umową o dzieło, której essentialia negotii zawiera przepis art. 627 kc , stanowiący, że „przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia.”

5. Warto zauważyć, że dopiero zgodne oświadczenie woli stron, czyli obustronne „tak” , zgoda na warunki, na jakich ma być zawarta umowa – powodowałoby powstanie zobowiązań do obustronnych świadczeń. Wedle mej wiedzy takich oswiadczeń brak – drukarz powiedział „nie”.

6. Umowa o dzieło, inaczej niż np. umowa sprzedaży nie przewiduje, że sam fakt prowadzenia jakiejś działalności stanowi ofertę zawarcia umowy (por. Art. 543 kc – Wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży). Nie można , moim zdaniem, skutecznie wywodzić, że przychodząc do drukarza , czy fryzjera mam prawo, by zostać obsłużonym. Nie. Muszę zawrzeć umowę.

7. Pokrewna nieco umowie o dzieło, a być może nawet, mogąca mieć tu zastosowanie umowa zlecenia przewiduje nawet wprost możliwość odmowy świadczenia (por. Art. 736. Kto zawodowo trudni się załatwianiem czynności dla drugich, powinien, jeżeli nie chce zlecenia przyjąć, zawiadomić o tym niezwłocznie dającego zlecenie.)

8. Nawet gdyby, do czego nie ma, moim zdaniem , podstaw – przyjąć, że umowa mogłaby mieć charakter umowy sprzedaży (wydaje się to niemożliwe, bo przedmiotem umowy było wykonanie zindywidualizowanej rzeczy na konkretne zamówienie), to trzeba podkreślić , że w doktrynie od sytuacji wystawienia rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny odróżnia się podanie przez sprzedawcę informacji w formie szeroko pojętego ogłoszenia. Zgodnie z art. 71 k.c. ogłoszenia, reklamy, cenniki i inne informacje, skierowane do ogółu lub do poszczególnych osób, poczytuje się w razie wątpliwości nie za ofertę, lecz za zaproszenie do zawarcia umowy. Ta propozycja, o ile budzi wątpliwości interpretacyjne, nie jest uznawana, za oświadczenie woli sprzedawcy, lecz jak wskazuje przepis za zaproszenie do zawarcia umowy. Jeśli zatem nawet przyjąć, że można do umowy stosować przepisy umowy sprzedaży, a istniały wątpliwości (istniały, tak komunikował sam Sąd Najwyższy), to należało wykładać je w sposób powyżej wskazany – ergo drukarz poprzez nawet wywieszenie cennika nie złożył oferty sprzedaży.

9. Z prasy dowiadujemy się, że w niższej instancji, Sąd Okręgowy uznał, że do stwierdzenia wykroczenia z art. 138 kodeksu wykroczeń nie jest konieczne uprzednie zawarcie przez przedsiębiorcę umowy na świadczenie usługi, a jedynie publiczne jego zaoferowanie.

10. Podsumowując – trudno dopatrzyć się w zachowaniu drukarza chęci zawarcia umowy, a zatem nie ma podstaw, by karać go za „odmowę świadczenia, do którego był obowiązany”, bo obowiązany nie był.

11. Konsekwencją wykładni przyjętej przez Sądy byłoby przyjęcie, że sam fakt prowadzenia działalności gospodarczej stanowi ofertę zawarcia umowy, tj. taksówkarz spod Pałacu Kultury musi zawieźć mnie do Władywostoku, gdy tylko zatrzasnę drzwi jego pojazdu, prawnik musi napisać dla mnie umowę gdy wejdę do jego gabinetu o 19.00 i zażądam gotowej umowy na 5.00 rano, przedsiębiorca budowlany ma obowiązek wybudować Burj Khalifa na mojej działce, jeśli tylko przyjdę z pozwoleniem na budowę. Absurdy można mnożyć. Nadają się raczej do filmów Barei niż na salę sądową.

Jeśli mój prawniczy wywód posiada luki – chętnie go zweryfikuję. Może ktoś posiada lepszą wiedzę na temat tego, jaki był stan faktyczny lub potrafi wywieść obowiązek świadczenia drukarza z innych przepisów.

Ze względu na objętość wpisu – nie zajmuję się sprawą wolności sumienia, która jest, w kontekście tej sprawy, głośno dyskutowana. Moim zdaniem, ma ona znaczenie wtórne. Nie ma dla mnie znaczenia, czy odmówiono druku plakatu organizacji LGBT, gwiazdy Dawida, sierpa i młota czy 10. Przykazań. Wartością jest wolność.

Fakt, że Sąd Najwyższy, w mojej ocenie , zajął stanowisko nie na gruncie prawnym, a ideowym, jest kolejnym elementem walki politycznej, jaką sąd ten toczy z obecną władzą. Chciałbym, aby sądy i sędziowie w Polsce mieli poważanie, szacunek i wysoką pozycję społeczną wynikającą z odpowiedzialności , jaka na nich spoczywa.

Co zrobić, kiedy sami sędziowie o to nie dbają…

Piotr Michał Kosmęda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *