Dlaczego mógł zginąć Prezydent Adamowicz?

Więcej logiki, mniej emocji

Zastanawiałem się intensywnie czy zamieścić taki wpis, bo wiem, że to, co napiszę, może wywołać (zakładam optymistycznie, ze ktoś przeczyta:-)), mówiąc nowomową – „hejt”, zwłaszcza ze strony tych, którzy „nienawidzą nienawiści”, „wierzą w dobro”, zalecają „kochać a nie walczyć’. Tak, to piękne ideały, wspaniałe emocje i w większości to zapewne dobrzy, acz często naiwni – w sensie politycznym (bo nie w sensie życiowym) – ludzie. Towarzysz Ulijanow mawiał o nich „ полезный идиот”.

Być może spotka mnie taka fala pouczeń, jaka spotkała mojego kolegę, który nazwał zmarłego Prezydenta Adamowicza „homoparadną łajzą”. Katolicy napadli na niego z krzykiem, że tak nie wolno. A dlaczego? Przecież Pan Prezydent Adamowicz chadzał na parady homoseksualne. Określenie „homoparadna łajza” jest faktycznie nacechowane nieco pejoratywnie, ale tak naprawdę określa właśnie aktywność zmarłego, kogoś kto „łaził”  w „paradach homo”. To już nie można mówić jak było? Nie można być, drodzy katolicy gorącym lub zimnym? Nie można mówić tak-tak, nie-nie? Nie można naśladować Chrystusa, który powywracał stoły kupcom w świątyni? Mamy być letni, milusińscy, kochający a’la Lennon? Akceptować wszystko? Ok. sam nie użyłbym takiego określenia, ale zacytuję Woltera (dość paskudny typ, ale ten cytat wartościowy):” Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania.”

Nie wierzę w przypadkowe śmierci Prezydentów. Tak, to oczywiście możliwe, że po prostu wariat, psychopata, przypadek. Dowiemy się kiedyś, może nigdy.

Nie, nie oceniam. Nie, nie próbuję być mądrzejszy i nie twierdzę, że mam rację. Nie wiem jak było. Nie wiem jaka jest prawda. Postanowiłem zabrać głos chyba z irytacji, bo trudna do zniesienia jest ta fala bezrozumnych emocji, która przetacza się przez nasz kraj. Śmiem twierdzić- fala sterowana.

Zakładając, że była to akcja zaplanowana, należy zadać najprostsze pytanie, które stawiali Rzymianie: cui bono?

Patrząc po reakcji PiS – nie mieli z tym nic wspólnego. Totalne zaskoczenie. Zresztą ewidentnie nie jest im to na rękę.

Komu ten fakt sprzyja? Niewątpliwie Imperium Niemieckiemu. Walka w nowym rozdaniu światowym zaostrza się i tu nie ma podłości, której odpowiednie służby nie zrobią dla osiągnięcia celu.

Vide mój wpis z 18.01.2019:

https://pmkosmeda.pl/imperium-germanskie-kontratakuje/

Po pierwsze, śmierć Pana Adamowicza ma szansę windować w górę notowania Platformy Obywatelskiej.

Po drugie, i to już tylko domysł, wręcz spisowa teoria – być może Pan Adamowicz za dużo wiedział. Wokół Donalda Tuska zaczyna zaciskać się pętla podejrzeń, poszlak, które wskazują, na jego faktycznych mocodawców. Kto czytał Wojciecha Sumlińskiego „Niebezpieczne związki Donalda Tuska” – ten wie, o czym piszę. Nie wiem jak jest, ale próbuję dodawać 2+2…

http://multibook.pl/pl/p/Wojciech-Sumlinski-Niebezpieczne-zwiazki-Donalda-Tuska/9538

Pan Adamowicz nie zdradzi już żadnej tajemnicy, żadnego skrywanego faktu kolegi z Gdańska.

Mniej prawdopodobne, że śmierć Pana Adamowicza miała przykryć aferę Huawei, co wskazywałoby na wywiad chiński. Tenże, w szerszej perspektywie (patrz planowana konferencja „irańska” w lutym w Polsce, Polska jako amerykański „chłopiec na posyłki” itp.) mógłby jednak mieć też na celu osłabienie frakcji proamerykańskej i proizraelskiej- czyli PiS.

Nie można wykluczyć, że Pan Adamowicz, na którym ciążyło wiele podejrzeń, mógł wplątać się w zwyczajne mafijne porachunki, choć to raczej mniej prawdopodobne.

Nie jestem specem od planowania tego typu akcji, ale wypowiedzi tych, którzy się znają, wskazują, że okoliczności śmierci, sposób jej przygotowania, użycie odpowiedniej broni w sposób taki, by zabić – wskazują, że nie był to jakiś pierwszy z brzegu rzezimieszek, ale ktoś , kto dokładnie wiedział co i jak zrobić. To poważna poszlaka, która wskazywałaby na zaangażowanie profesjonalistów.

Oczywiście nie wiem jak było. Nie wiem dlaczego zginął Pan Adamowicz. Nie pokuszę się nawet o postawienie jakiejś tezy. Wszystko powyższe to tylko czyste domysły. Chciałbym jednak uciec od emocjonalnego wrzenia, którego jesteśmy częścią. Zamiast chłodno analizować co mogło być przyczyną, mamy do czynienia z bełkotem medialnym o „odpowiedzialności klasy politycznej”, „mowie nienawiści” i innych , zupełnie nieistotnych tematach. Jestem głęboko przekonany, że prawda leży gdzie indziej. I nie dojdziemy do niej przekrzykując się kto jest lepszym Polakiem, kto bardziej kocha, a kto bardziej nienawidzi.

Swoją drogą, nie słyszałem, aby ktoś obciążał śmiercią Pana Adamowicza osobę, która chyba była odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa imprezy, czyli głównego celebransa nowej religii Jerzego O. Czy to nie jemu należałoby przede wszystkim postawić zarzut, zamiast żałować jego “honorowej”(?) decyzji o rezygnacji z funkcji?

Spierajmy się, ale zanim zaczniemy się kłócić, oskarżać, w emocjach deliberować i palić świeczki w hołdzie, poświęćmy chwilę refleksji nad (znów ci nieocenieni Rzymianie) starą paremią : „divide et impera” i sprawdźmy, czy rzeczywiście trzymamy kierownicę naszych emocji. Warto zastanowić się, co robi ten gość w czarnym płaszczu na tylnym siedzeniu… Czasem mam wrażenie, że szepce: ”No weź, nie wygłupiaj się, zerwij to jabłko”

Piotr Michał Kosmęda

 

ps.

02.02.2019

Po przeczytaniu kilku komentarzy, zarzucających mi brak uczuć, nieprzeżywanie żałoby, nieuszanowanie tejże – dwa słowa addendum:

1.Tak, ja nie przeżywam żałoby po tragicznie zmarłym P. Adamowiczu. Żałobę może przeżywać ktoś bliski. Współczuję rodzinie, ale też mam świadomość, że żadne słowa nie mają wielkiego znaczenia w takiej sytuacji. Zwłaszcza z mojej strony.

2. Powyższy tekst nie jest wyrazem nieposzanowania żałoby. Zresztą – to już mocno prywatna opinia – sposób przeżywania żałoby przez żonę zmarłego, która w sposób dość ordynarny (słowo użyte celowo) uprawia politykę na świeżym grobie męża , wskazuje, że albo tej żałoby nie przeżywa, albo tak reaguje psychicznie na okoliczności. Każdy ma prawo do swoich reakcji. Nie miejsce i czas, i nie moja sprawa, by pochylać się nad psychologicznym rozbiorem sytuacji.

3. Brak uczuć: ten blog to nie miejsce, w którym mam zamiar uzewnętrzniać swoje uczucia i emocje. To miejsce do analizy społecznej rzeczywistości – tak, jak ja ją, w swym ludzkim, nieudolnym, ograniczonym postrzeganiu widzę. Polityka to nie miejsce dla emocji i uczuć. Każdy pięknoduch, który tego nie zrozumie będzie mięsem armatnim dla polityków.

4. Celem tej pisaniny jest odzierać politykę z uczuć. Próbować dotrzeć do faktycznych treści, bo jedynie prawda jest ciekawa. I prawda ma moc wyzwalającą. Jeśli ktoś woli zaburzać postrzeganie fałszywymi emocjami, suflowanymi przez polityków, po to , by łatwiej było manipulować, to  – znów moja mocno prywatna, ktoś uzna, że zarozumiała, opinia – cytując Stanisława Staszewskiego – “wśród tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *