Dlaczego nie należy odbierać emerytur były esbekom

Grabl nagrablennoje czy pacta sunt servanta?

Tytuł może wydawać się prowokacyjny lub zdradzać szczególną atencję autora wobec pewnej grupy członków polskiego społeczeństwa (czy też poruszając się wśród pojęć Stanisława Michalkiewicza: „polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, dzielącej z narodem polskim wspólne terytorium”). Interpretacja błędna. Czym były służby specjalne w PRL – kto sam nie przeżył lub w rodzinnym przekazie prawdy nie poznał, może przeczytać, choćby w doskonałej książce Stanisława Cenckiewicza „Długie ramię Moskwy”.

Prawo to jednak nie obszar emocji, pola do frakcyjnych walk w ramach lewicy: tej, patriotycznej, miękkiej – z PiS i twardogłowych, choć ideowo pustych byłych PZPR-owców i esbeków. Przynajmniej nie powinno takim być. Zrozumiałe jest, że pobieranie wysokich emerytur przez osoby, które działały na rzecz obcego państwa i prześladowały polskich patriotów, budzi zgorszenie i dezaprobatę.  Przyczynkiem do komentarza dotyczącego stosowania ustawy z dnia 11 maja 2017 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego […]oraz ich rodzin oraz niektórych innych ustaw jest sprawa wstawienia się Rzecznika Praw Obywatelskich za trzeba byłymi esbekami. RPO uzasadnia to faktem, że ludzie ci, co prawda byli w komunistycznych służbach, ale współpracowali z Kościołem. Myślenie może i szlachetne, niegodne urzędnika państwowego i przypominające plemienne wierzenia w stylu „Kali ukraść – dobrze, Kalemu ukraść – źle”. Na usprawiedliwienie : RPO tylko interpretuje prawo stanowione, lecz go nie stanowi.

Prawo – w państwie poważnym –  powinno być instrumentem stabilizującym i chroniącym przed władzą, a nie narzędziem doraźnych walk. Kluczowe moim zdaniem jest to, że prawo przyznało kiedyś tym ludziom prawo do świadczenia. Skoro Państwo takie zobowiązania zaciągnęło, to należy je wypełnić. To, co zrobić by można, a raczej trzeba było w latach 90-tych, to pozbawić prawa piastowania jakichkolwiek funkcji publicznych osób, które były członkami PZPR, PSL , SD  i służb specjalnych, MO oraz oficerów LWP. Przepychanki i dyskusja polegająca na dzieleniu esbeków na dobrych i złych musi wywoływać uśmiech z czeluści u tow. Stalina.

Powinniśmy się jednak zdecydować czy chcemy mieć państwo poważne, które szanuje siebie i stanowione przez siebie prawo – a zatem przyznane pracownikom służb specjalnych PRL świadczenia – a także przestrzega podstawowej zasady pacta sunt servanta? Czy może wolimy podążać za komunistycznym zawołaniem „Grabl nagrablennoje!” à rebours? Na którym fundamencie chcemy opierać naszą przyszłość?

Albo uznamy, że obecna Rzeczpospolita jest kontynuatorką – czy nam się to podoba czy nie – wasalnej i niesamodzielnej PRL, albo bądźmy konsekwentni – odrzućmy całe ustawodawstwo PRL, oddajmy Niemcom ziemie zachodnie obecnej Polski, zerwijmy wszystkie umowy międzynarodowe. Konsekwentnie – również te podpisane przez Lecha Wałęsę (bo „Bolek”) i Aleksandra Kwaśniewskiego. Odpowiedź na pytanie czy kraj jest suwerenny nie zawsze jest jednoznaczna. Niewątpliwe suwerenna i niezależne na świecie kraje to USA, Rosja, Korea Północna, zapewne Wielka Brytania, może Turcja. Polska? Zakres naszej swobody jest większy niż za czasów PRL, ale znajmy miejsce w szeregu.

Należy docenić starania Rządu, by wzmocnić niepodległość i niezależność Polski. Gołym okiem widać zmianę w tym zakresie. Ale może używający komunistycznych instrumentów, perorujący o suwerenności Rząd wytłumaczyłby narodowi swoje jakże twarde, niezłomne i patriotyczne stanowisko w przedmiocie JUST (S.447 – Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017) ? Czy naprawdę jesteśmy tak niezależni? Czy naprawdę nie ma podstaw, by kolejna władza nie postawiła obecnego Rządu w jednym szeregu z SB i opatrzyła etykietą „Zdrajcy Ojczyzny”? Skąd pewność, że kolejna władza nie odbierze emerytur wszystkim członkom PiS?

Aby uprzedzić zarzut, że “stoję tam, gdzie stało ZOMO”, posługując się analogią historyczną: uważam, że Piłsudski lepiej przysłużył się Polsce niż Julian Marchlewski czy Róża Luksemburg, ale to nie znaczy że mamy czcić i wychwalać akcję pod Bezdanami czy zamach majowy jako święto narodowe. Ludzie nie są czarno-biali. „Bandyta spod Bezdan” , agent obcych wywiadów, dyktator, prawdopodobny patron mordów politycznych (gen. Zagórski) i obozów koncentracyjnych (Bereza) może być jednocześnie okryty chwałą wybawcy Ojczyzny. Jedno i drugie  jest prawdziwe, a krytyka może być wyrazem życzliwości.

Odpowiedzialność za Państwo, społeczeństwo to nie miejsce na emocjonalne akty, ale rozumienie długofalowych skutków działań. Dalej, niż do następnych wyborów.

 

Piotr Michał Kosmęda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *