Co łączy Sąd Najwyższy, totalniaków i organizacje LGBT?

Pyrusowe zwycięstwo totalniaków

Mala hora.. właśnie przedwczoraj zastanawiałem się czy PiS zmusi Sąd Najwyższy do pracy.

https://pmkosmeda.pl/pis-zmusi-sedziow-sadu-najwyzszego-do-pracy/

Sąd Najwyższy pracował i wczoraj , 14.06.2018 oddalił kasację Ministra Sprawiedliwości, czyli faktycznie uznał winę drukarza, który odmówił wydruku roll’up pisząc do LGBT Bussines Forum „”Odmawiam wykonania roll up’u z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”

por.

http://www.sn.pl/aktualnosci/SitePages/Komunikaty_o_sprawach.aspx?ItemSID=229-271e0911-7542-42c1-ba34-d1e945caefb2&ListName=Komunikaty_o_sprawach

W państwie normalnym sprawa byłaby prosta: każdy przedsiębiorca ma prawo odmówić zawarcia umowy z dowolnym kontrahentem z dowolnych przyczyn.  Swoboda umów. Kropka. Causa finita.

Dalszy wywód prawny jest zbędny. Nie trzeba sięgać do kodeksu cywilnego, czy komentarzy. Wystarczy wskazać na treść art. 31 ust. 2 zdanie drugie Konstytucji RP, który stanowi: “Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.”

Tak samo broniłbym decyzji drukarza, który odmówiłby druku ulotki wyborczej PiS, Pisma Świętego, zaproszenia na pielgrzymkę do Częstochowy czy na zlot faszystów albo Związku Hodowców Kanarków. Jego pieniądze, jego biznes, jego decyzja.

W socjalizmie dowolnej maści – od narodowych socjalistów spod znaku Adolfa H. poprzez pseudokomunistów Josefa Dżugaszwili i żywiących się kulturowymi wzorcami tej lewicowej ideologii ruchach LGBT, po mentalnych totalniaków z Placu Krasińskich – znów odwołując się do przenikliwości Kisiela, rozwiązywać trzeba problemy nieznane w innych ustrojach. Dlatego też sprawa ta dotarła aż do Sądu Najwyższego, który , tu słowa onegdaj wypowiedziane pasują doskonale, „stanął tam, gdzie kiedyś stało ZOMO”, czyli po stronie totalitaryzmu. Skazanie człowieka, który odmawia zawarcia cywilnoprawnej umowy z przyczyn ideologicznych, stawia nas w jednym rzędzie z Sowietami, III Rzeszą, Kim Ir Senem i Czerwonymi Khmerami. Innego wniosku wysnuć nie sposób.

Wyrok skomentowała Pani Cecylia Jędrzejczak z Kampanii Przeciw Homofobii :”To historyczne zwycięstwo równości w Polsce! Dzisiaj postawiliśmy wielki krok w kierunku równouprawnienia osób LGBT. Wierzymy, że już wkrótce kwestie zmian prawnych dotyczących osób LGBT nabiorą tempa. A to pozwoli gejom, lesbijkom, osobom biseksualnym i transpłciowym mieszkającym w Polsce żyć godnie i na równi z innymi”.

Pomijam fobię antyhomofobów, którym wydaje się, że nie mogą „żyć jak inni”, ale rozumiem, że w ich wypowiedziach tkwi skrywana czy nieuświadomiona zazdrość wobec heteroseksualnych, bo jak inaczej rozumieć tę wypowiedź? Wszak nikt w Polsce homoseksualistów nie dyskryminuje. Myślę, że w społeczeństwie polskim, w którymi idea wolności ceniona jest ciągle wysoko, wyrok tego typu wywoła jedynie niechęć do środowisk LGBT, które, toutes proportions gardees, stawiają siebie w jednym rzędzie z komunistyczną czy niemiecką, hitlerowską opresją.

Moim zdaniem ten wyrok kreuje będzie również istotny argument dla partii rządzącej, by zmieniać prawo dotyczące Sądu Najwyższego i reorganizować sądownictwo. Sąd Najwyższy dał doskonały argument PiS-owi.

W perspektywie szerszej – niech się sędziowie Sądu Najwyższego nie dziwią, że rządząca większość zmieni prawo – takie są logiczne skutki demokracji – większość, która wygrała, przekształca kraj tak, jak jej się podoba i walec większość miażdży tych, którzy się jej przeciwstawiają. Obrońcy demokracji powinni, logicznie rozumując, stanąć murem za PiS, a nie palić świeczki pod gmachem SN. Gdyby chcieli bronić demokracji…

Piotr Michał Kosmęda

Komentarze do “Co łączy Sąd Najwyższy, totalniaków i organizacje LGBT?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *